„Twój Vincent” – sztuka piękna RPG dotknięta (cz. I)

Twój Vincent.jpg

Na tę premierę czekałam tak, jak czekam na mrożoną czekoladę z torcikiem wedlowskim w Pijalni Wedla  – niby spokojnie, bo w końcu dostanę coś dobrego, ale jednak z małą obawą, bo zawsze a to proporcje mogą być nie te, a to ktoś napadnie i obrabuje kawiarnię z całej czekolady…


No dobra, przyznaję, w pijalni czekolady choćby i proporcje się nie zgadzały, i tak będzie pysznie… ale ten napad to mógłby się zdarzyć. Bez dwóch zdań.


Jednak dziś nie o czekoladzie i nawet nie o cotygodniowym psychofilmie. Dziś o „Twoim Vincencie”, który aktualnie maluje sale kinowe, mieszając może nie w głowach, ale w siatkówkach oczu na pewno.


Bohater i fabuła, czyli RPG na malarskich kółkach…

Zacznijmy od tego, co „nie do końca”, by najlepsze zostawić na koniec…

Myślisz, że głównym bohaterem jest Vincent? Nic bardziej mylnego. Tutaj śledzimy losy Armanda Roulin – syna naczelnika poczty, który przyjaźnił się z artystą – naszym Vincentem. Rzecz dzieje się rok po śmierci van Gogha, a Armand ma za zadanie dostarczyć ostatni list malarza do jego brata Theo.

Wrote-Me

Nie bez powodu używam sformułowania „ma za zadanie”. To tak proste i jednokierunkowe, jak całe chodzenie bohatera od postaci do postaci niczym w  grze fabularnej. Powiem więcej, w kryminalnej grze fabularnej, co przez jakiś czas trochę mnie raziło, bo jednak oglądamy film i jeśli mam ochotę pooglądać grę, a tym bardziej kryminalną, to wolę sięgnąć choćby po mistrzowski Heavy Rain. Bez przesady jednak, bo „Twój Vincent” i tak jest złotem.
Tylko że pod innymi względami.

Z czasem polubiłam tę fabularną prostotę, bo:

  1. na szczęście nie fabuła przywołała mnie do kina;
  2. można w bohaterach odnaleźć całkowicie odmienne i czasem dość naiwne spojrzenia na śmierć Vincenta przez pryzmat własnego życia (więcej w cz. II wpisu);
  3. z czasem wszystko przestaje mieć znaczenie, kiedy liczy się odkrywanie coraz większej ilości rzeczywistych dzieł van Gogha wplecionych w prawie 65 000 obrazów namalowanych przez ponad 100 malarzy, gdzie na jedną sekundę filmu przypada ok. 12 namalowanych sztuk. Robi wrażenie. Oj, robi, dlatego teraz o animacji…

vincent studio.PNG


 

 

ANIMACJA – 3 razy na TAK

Obraz faluje, tańczy, się mieni.

W tym przypadku nie mogę złego słowa powiedzieć. Ręcznie malowana produkcja przez cały seans zaspokaja potrzeby miłośników malarstwa. Nie tylko zresztą. Jeśli choć trochę lubisz pooglądać świat na płótnie, pamiętaj, że warto wybrać się na „Twojego Vincenta”, bo przez te 95 minut van Gogh jest cały Twój. No i reszty widzów, ale kto by tam o tym myślał, kiedy w oczach wibrują  barwy. Wibrują. A jakże.

PA000573_39_high-res-web.jpg

To dla mnie taki kinowy dywizjonizm. Nie wiem, czy można to tak nazwać w przypadku filmu, bosięnatymnieznam, ale chodzi mi o mienienie się obrazów trochę tak, jak mienią się namalowane techniką dywizjonistyczną. Zupełnie jak wtedy, kiedy zwiększamy odległość od płótna, by naszym oczom ukazały się nowe barwy – powstałe z tych najprostszych, z ograniczonej palety.


Retrospekcja

 

W filmie przeskakujemy też w czerń i biel – w przypadku obrazów pokazujących przeszłość. Wystarczy chwila, by z łatwością oddzielić jeden świat od drugiego i by mieć wrażenie, że widzimy nie tyle obrazy, co archiwalne zdjęcia. Podobne rzecz ma się w stopniowym zauważaniu aktorów w dopracowanych animacjach.


Słowem końca…

Ja na „Twojego Vincenta” poszłam z myślą o moim osobistym Vincencie. Dostałam go? Dostałam. Na dodatek z gratisem w postaci wspomnień z paryskiego Musée d’Orsay i National Gallery w Londynie. W której swoją drogą akurat nie było słoneczników. Bo renowacja. Bo pech. Bo natchnionemu zawsze los w oczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s